Terapia. Wiedza. Inspiracje.
Przemyślenia logopedy

Głoska R? Na już!

O rotacyzmie (czyt. wadliwej wymowie głoski r) pisałam pracę licencjacką. Oczywiście, gdybym pisała ją jeszcze raz, wyglądałaby zupełnie inaczej, pewnie dlatego, że teoria to jedno, a praktyka, o której wtedy miałam niewielkie pojęcie, to zupełnie inna sprawa. Powiem Wam tylko, że mój pacjent ze studium przypadku nadal mówi źle (nie z mojej winy! był to mój osobisty brat i najzwyczajniej w świecie nie chciał, żebym z nim pracowała – tu na horyzoncie tematy na dwa kolejne posty: terapia pacjenta w rodzinie i czy można przeprowadzić terapię nastolatka, jeśli jest mu dobrze z tym, że mówi, jak mówi).
Ale! Trochę odeszłam od tematu.
W minionym roku szkolnym przydarzyły mi się trzy sytuacje związane z głoską r, które skłoniły mnie do refleksji nad fenomenem postrzegania tej głoski w społeczeństwie.
1. P., lat 5, mimo chyba roku terapii nadal nie ma utrwalonej głoski l (zamienia na j, rodzice właściwie nie ćwiczą w domu, dlatego praca taka żmudna). Miesza również szeregi, ma dodatkowo problemy laryngologiczne. Jak wiadomo głoska r jest ostatnią, jaką się wywołuje, wymaga niesamowitej precyzji ruchu i pracy języka. To etap dla niego póki co nieosiągalny. Ale rodzice cały czas, mimo moich tłumaczeń, próbują u dziecka (i mnie!) tę głoskę wyegzekwować.
2. D., lat 5, zgłoszona do mnie z nieprawidłowymi szeregiem szumiącym i głoską l. Od początku głównym celem rodziców było, żeby ona w końcu mówiła r. Oczywiście, tłumaczyłam, że to wszystko musi mieć ręce i nogi, że język musi być na to przygotowany, że najpierw trzeba wzmocnić mięśnie, że trzeba wypracować szumiące, że zaczyna się od ćwiczeń przygotowujących a r to wisienka na torcie. I co? Pewnego dnia przychodzę, a u nich zeszyty do utrwalania głoski, a D. wymawia ją na zębach zamiast na wałku dziąsłowym.
3. A., lat niecałe 5, a więc na głoskę r miał jeszcze czas. Pracowaliśmy nad różnicowaniem szeregów. W pewnym momencie mama poprosiła mnie, żebym zaczęła również pracę nad r. Początkowo oponowałam, bo wiem, co ze zbyt wczesnego wywoływania może wyjść. Mama jednak mówiła, że A. bardzo się tym przejmuje, że mu to przeszkadza, a że reszta głosek była ok, postanowiłam, że spróbujemy zacząć robić ćwiczenia przygotowujące. Niestety, chłopcu tak się spodobało, że zaczął to naśladować sam, bez kontroli. I pewnego dnia zaczął mówić r, ale gardłowe. Dużo pracy nas kosztowało, żeby to wszystko wycofać.

Jakie z tego wnioski? Po pierwsze, ze względu na to, że głoska r jest tak trudna, nie można pojawiania się jej w mowie przyspieszać. Nie bez powodu pojawia się jako ostatnia, a normy czasowe są coraz bardziej rozciągnięte. Oczywiście, jeśli dziecko deformuje tę głoskę (wymawia z nieprawidłowym miejscem lub sposobem artykulacji) lub zamienia na głoskę j (zamiast l, co jest rozwojowe), czy inne elementy budowy i funkcjonowania aparatu artykulacyjnego predysponują do problemów z wymową, należy pracować nad nią wcześniej. Ale w normalnym trybie, nie wolno tego przyspieszać, wymuszać, mówić dziecku “no powiedz rrrrrowerrrr”. Nieprzygotowana buzia znajdzie sobie sposób wymowy, zbliżony, ale nieprawidłowy.
A to odkręcić trudno.
Drugi wniosek to nauczka dla mnie. Żeby jeszcze bardziej podkreślać w rozmowach z rodzicami, że na głoskę r warto poczekać, ćwiczyć, przygotowywać, wzmacniać buzię, ale nie wymagać jej wymowy, kiedy jeszcze jest za wcześnie, albo inne głoski są jeszcze zaburzone. I nie ulegać presji rodziców, co do wczesnego jej wywoływania.
Wracając do mojego brata, który deformuje głoskę r – pamiętam, kiedy byliśmy jeszcze dziećmi, jak wszyscy nakładaliśmy na niego presję: “powiedz r, powiedz kurrra”. Znalazł sobie chłopak inny sposób, języczkowy, na wymowę. Wszyscy zadowoleni, bo wreszcie powiedział to, co chcieliśmy. Nikt nie zauważył różnicy, dopóki ja nie poszłam na studia logopedyczne.
Cóż ma takiego w sobie ta nieszczęsna głoska, że w społeczeństwie urasta do rangi osiągnięcia “must have” jak najwcześniej? Podejrzewam, że stanowi taki wyznacznik rozwojowy, który pozwala przestać postrzegać dziecko jako maluszka. Dziecko z głoską r to już starszak, niemalże gotowy do pójścia do szkoły.
Kochani, dajmy dzieciom czas na rozwój! Czy skoczek narciarski w pierwszym skoku skacze 200 metrów? Nie! Trzeba pracy, czasu i ćwiczeń. Z wymową głosek jest dokładnie tak samo.

Źródło zdjęcia: Freepik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *